O podróżach Jana Jonstona i ich chwalebnych skutkach

Podcast prezentuje postać najbardziej znanego w XVII-wiecznej Europie przyrodnika z Polski, Jana Jonstona. Jonston większość życia spędził w Lesznie, gdzie intensywnie pracował naukowo.

Podcast powstał w ramach realizacji zadania „Encyklopedia Jana Jonstona – porządkowanie świata”. Zadanie dofinansowane jest ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego w ramach programu MKiDN „Edukacja kulturalna” oraz środków Samorządu Województwa Wielkopolskiego.

Druga część opowieści o Janie Jonstonie dotyczy aspektu podróży uczonego po Europie.

Prezentacja dostępna TUTAJ.

Transkrypcja nagrania:

Pożytki z podróży. O konsekwencjach pracy nauczyciela młodych szlachciców na przykładzie Jana Jonstona

Edukacyjne podróże europejskiej młodzieży, zwane Grand Tour, są dość wyczerpująco opisane w literaturze przedmiotu, także polskiej. Znamy cele, jakimi kierowali się zamożni rodzice wysyłając swych synów w świat; dzięki zachowanym relacjom z tych wojaży i innym źródłom mamy wyobrażenie o kosztach, „modnych” kierunkach i swego rodzaju logistyce tych wypraw. Znamy nazwiska nauczycieli-opiekunów, nieodzownych towarzyszy podróży, na których spoczywała wielka odpowiedzialność. Młodzi szlachcice i magnaci podróżowali, by poznać świat, by nabrać ogłady i poloru, podszkolić się w znajomości języków obcych, odwiedzić ważne i modne miejsca, poznać znane osobistości, być im przedstawionym, „otrzeć” się o królewskie i papieskie dwory, przyjrzeć z bliska jak funkcjonuje świat gdzieś indziej. Ważnym elementem tych wojaży były również studia, których zazwyczaj magnackie dzieci nie wieńczyły naukowymi tytułami, bo nie było im to do niczego w Polsce potrzebne, ale sama edukacja ułatwiała późniejsze sprawowanie urzędów i godności.

Zdecydowanie mniej informacji przetrwało o ludziach, którzy towarzyszyli młodym paniczom, będąc ich przewodnikami, opiekunami, nauczycielami i posługaczami.

Kim byli zatem ludzie zatrudniani przez szlachtę i magnaterię do opieki nad swymi dziećmi, powierzający je im na kilka lat? Według ustaleń Mariana Pawlaka były to osoby godne zaufania, polecone, protegowane, sprawdzone i pewne; zazwyczaj jednostki wybitne, wykształcone, posiadające już doświadczenie edukacji na zagranicznych uczelniach i potrafiące sobie poradzić w obcym środowisku. Nauczyciele ci najczęściej wywodzili się z drobnej szlachty lub mieszczaństwa. Dość wymienić najwybitniejszych preceptorów: Jana Łasickiego czy Joachima Pastoriusa.

Obok kierownika wyprawy pełniącego nadzór nad studiami, organizującego spotkania i wizyty oraz zarządzającego pieniędzmi bywali zatrudniani także nauczyciele, służący oraz zdolni ubodzy chłopcy, którzy mieli mobilizować (zawstydzać) paniczów do nauki uczęszczając wraz z nimi na wykłady. Im bogatszy był rodzic, tym liczebniejszy orszak towarzyszył jego synowi. Wacławowi Leszczyńskiemu, studiującemu w latach 1590–1592 w Strassburgu i Heidelbergu usługiwało pięć osób.

Zdarzało się, że chłopcy jeździli na studia samodzielnie; znane są takie przykłady z pierwszej połowy XVII wieku dotyczące wielkopolskiej szlachty z rodzin Bojanowskich czy Czarnkowskich. Chłopcy trafiali wówczas zwykle na stancję lub mieszkali w domach profesorów, co bywało wystarczającą formą kontroli i opieki.

Szacuje się, że w okresie masowych Grand Tour, to jest do lat 60. XVII wieku na około 16 tysięcy wpisów do metryk uczelni zachodnioeuropejskich (bez włoskich i francuskich) około 300 to opiekunowie szlachciców; co jak twierdzi Pawlak, jest liczbą zaniżoną.

Jedną z takich osób był Jan Jonston (1603–1675), który spełnia wszystkie przytoczone powyżej kryteria: był potomkiem szkockiej szlachty, miał za sobą doświadczenie dalekiej podróży do Szkocji i studiów na tamtejszej uczelni; znał języki obce, był zdolny i ambitny. Miał wreszcie doskonałe rekomendacje już od czasu nauki w Bytomiu Odrzańskim, gdy osieroconym chłopcem zajęli się tamtejsi nauczyciele wysyłając go na dalszą naukę do Torunia i wspierając. Mieszkając w Lesznie od 1625 roku samodzielnie studiował medycynę i pracował nad podręcznikiem o przyrodzie nieożywionej, wydanym później pt. Thaumatographia naturalis; dopuszczono go do udziału w konsylium lekarskim mającym orzec w sprawie rzekomych wizji Krystyny Poniatowskiej. Musiał był traktowany w Lesznie jako osoba o wybitnych zdolnościach i doskonale rokująca na przyszłość. Zauważył to najpierw Jerzy Korzbok Zawadzki – sędzia surogator wschowski spokrewniony m.in. z Schlichtingami, zatrudniając 25-letniego Jonstona jako nauczyciela swych synów, a później – po pozytywnie zaliczonym teście, jakim była podróż z jego synami w latach 1628–1631 – uczynił to pan na Lesznie Rafał Leszczyński.

W pierwszej podróży, oprócz Władysława i Andrzeja Zawadzkich, udział brali również Piotr i Jan Sczanieccy z Łukowic Brzeskich i Piotr Rozbicki z Posadowa. Wiemy o tym od samego Jonstona, który wymieniając w dedykacji do Ephorus nobilis et orthodoxus… (Kolonia 1628) wszystkich chłopców nazwał „ najdroższymi swymi uczniami”. Zapewne podczas drugiej wyprawy w orszaku Bogusława znajdowali się i inni, ubożsi krewni lub znajomi Leszczyńskich; wiemy, że pod opieką Jonstona znalazł się Władysław Monwid Dorohostajski (1614–1638) – wychowujący się w Lesznie na dworze Leszczyńskich. Prawdopodobnie w Holandii spotkali się leszczynianie z Jerzym Słupeckim (1615–1662), kuzynem Bogusława; ten bowiem 24 lutego 1632 roku immatrykulował się w Lejdzie. Śladem związku może być dedykacja w Naturae constantia.

Jan Jonston (1603–1675) jest postacią stosunkowo dobrze znaną i opisaną. Doczekał się nie tylko utrwalenia życiorysu i osiągnięć w ważnych słownikach biograficznych, edycji fragmentu korespondencji i wielu opracowań popularnych i naukowych, ale też kilku konferencji naukowych mu poświęconych oraz wystaw. Wszystkie one bazują na najwcześniejszym biografii dołączonej do kazania wygłoszonego nad trumną uczonego przez wrocławianina Eliasa Thomae (1628–1687), wydanej w Brzegu w 1675 roku.

Bieg życia Jonstona oddany przez Eliasa Thomae, zwłaszcza opisane podróże po Europie, sugerują że biograf korzystał z pamiętnika lub spisanych relacji z tych wypraw. Nie ulega wątpliwości, że takie dokumenty istniały, bo dzienniki wypraw były podstawą sprawozdania, jakie nauczyciel-opiekun, zobowiązany był przedstawić swemu pracodawcy. Dzięki odnotowanemu przez biografa przebiegowi wyprawy da się wykreślić itinerarium, a nawet podać kilka detali trzech wypraw. Jest to opis lapidarny, skupiony na zmarłym uczonym. Dowiadujemy się zatem, gdzie studiował, kogo spotkał w odwiedzonych miastach, co zwiedzał, z czyich nauk skorzystał najbardziej. Można się zastanowić, czy wyeksponowane miejsca i osobistości to konsekwencja komentarzy samego Jonstona, a więc dla niego istotnych i ważnych czy wyłącznie wybór biografa. I choć jest to zasadniczo wyliczanka dostarcza nam wielu cennych wiadomości o Jonstonie – nauczycielu, opiekunie i – jak byśmy dziś powiedzieli – logistyku.

Podjęta praca w Lesznie była dziełem przypadku (lub przeznaczenia?), bo młody Jan zamierzał wrócić do Saint Andrews, by kontynuować przerwane studia, ale uniemożliwiła mu to panująca w Polsce epidemia. Przyjął więc ofertę Zawadzkiego. Po trzech latach nauczania jego synów na miejscu wyruszył w drogę. A zatem udajmy się w podróż…

W czerwcu 1628 roku peregrynacji rozpoczęli swą wielką podróż, na której przystankami były miasta uniwersyteckie. Wszędzie tam spotkał się z uczonymi różnych dyscyplin: medykami, przyrodnikami, chemikami, filologami, teologami. Pierwszym odwiedzonym miastem był Frankfurt. W Lipsku spotkał się z matematykiem i przyrodnikiem Wilhelmem Avianusem (zm. 1636), w Wittenberdze z fizykiem, chemikiem i profesorem medycyny Danielem Sennertem (1572–1637), zoologiem i fizykiem Johannem Sperlingiem (1603–1658), Jacobem Martinim (1570–1649) – profesorem logiki i metafizyki. Dalej zwiedzał Magdeburg, Zerbst i Berlin. Z początkiem 1629 roku Elbą podróżnicy popłynęli do Hamburga, a stamtąd udali się do Holandii. W Groningen poznał Francisa Gomarusa (1563–1641) – profesora języka hebrajskiego i teologii. We Franeker, gdzie na tamtejszym uniwersytecie zapisał się 5 października 1629 roku jako „Polonus, medicinae studiosus” poznał wiele wybitnych osobistości, z którym pozostawał w przyjaźni, w tym matematyka i astronoma Adriaana Meetiusa (1571–1635). Zawarł też znajomości z botanikiem Menelaosem Winsemiusem (1591–1639), Janem Antonidesem van der Linden (1609–1664) oraz hebraistą Sykstynem Amamem (1593–1549). Trudno wątpić, by nie zetknął się w pracującym tam wówczas Janem Makowskim (–), opiekującym się studentami z Polski. W tym czasie miał napisać Theses de Anima ex tempore opponiren. Nowy Rok spędzili podróżnicy w Lejdzie i pozostali tu do listopada. Wraz z chłopcami zapisał się 13 lutego 1630 roku na tutejszy uniwersytet i studiował medycynę: anatomię u Adriana van Valckenburga (1581–1650), botanikę u Adolfa Vorstiusa (1597–1663). Ukończył Thamatographię rozpoczętą jeszcze w Lesznie i Enchiridion ethiucm. Od Matthiasa Martinia (1572–1630) i Gerharda Johanna Vossiusa (1577–1649) otrzymał rekomendacje. Na trasie podróży znalazły się dalsze miasta: Mittelburg i Vlissingen, skąd wyprawili się do Anglii. W Londynie Jonston zachorował, co było też okazją do poznania aptekarza i medyka Edmunda Wilsona. Pobyt ten był niezwykle owocny w kontakty z uczonymi: wiemy, że Robert Fludd „nie zamknął przed nim pokoju [domu] ani serca”, procesów chemicznych uczyli go węgierski alchemik Johann Hunniades (wł. Janos Banfihunyadi; 1576–1646) i Thomas Coco, u mechanika i konstruktora przyrządów optycznych Corneliusa Jakobszoona Drebbela (1572–1633) zapoznał się z podejmowanymi przez niego próbami wynalezienia perpetuum mobile. Dzięki Johnowi Willsonowi – biskupowi Lincoln i Johnowi Pymowi (1584-1643) – politykowi purytańskiemu, członkowi Izby Gmin – zwiedził angielski parlament. W Cambridge został przyjęty przez Warda, Collina i Josepha Mede’a (1586–1639) – egiptologa, hebraistę pozostającego w kręgu Hartliba i Komeńskiego. W tym czasie napisał również traktat filozoficzny De naturae constantia i Quattor monarchiis…, które oddał do druku. W tym czasie profesor filozofii na uniwersytecie w Deventer Nicolas Vedel (1596–1642) zaproponował mu objęcie katedry, której nie przyjął oraz otrzymał wiadomość od wojewody bełskiego o mianowaniu go eforem (społeczny dozór szkolny). W lipcu 1630 roku „mit der Flotte dess Admirals Hamiltons” płynęli do Danii. Droga do domu wiodła przez Wollgast, Szczecin i Gorzów, a zakończyła się w sierpniu 1631 roku w Lesznie, gdzie szalała zaraza. Bogatszy o doskonałą znajomość języka angielskiego musiał czekać na powrót Rafała , który w tym czasie był w Warszawie. W tym samym czasie zaproponowało mu objęcie rektoratu gimnazjum braci czeskich w Bełżycach w Małopolsce, którą odrzucił. W styczniu 1632 roku Rafał wrócił do Leszna i już w lutym Jonston wyruszył w kolejną podróż jako nauczyciel Bogusława i Władysława Dorohostajskiego – syna marszałka litewskiego.

Celem wyprawy były Niderlandy i tamtejsze uniwersytety: Franeker i Lejda. Dotarł tam przez Szczecin, Greifswald, Stralsund, Rostok, Wismar, Lubekę, Hamburg, Emden, Groningen, Leeuwarden. We Franeker przebywał do sierpnia, następnie do maja 1634 roku pozostał wraz z podopiecznymi w Lejdzie. Tu spędził szczególnie owocny czas: przerywając czas studiów napisał Sceleton historiae naturalis, opiekował się chłopcami, odbywał „zadane przez Leszczyńskiego” podróże po południowej Holandii. Czas w Lejdzie zwieńczył uzyskaniem 15 kwietnia 1634 roku doktoratu z medycyny. Maksymalnie wykorzystał okazję, by poznać wybitne postaci nauki. Długa listę zawartych znajomości i powtórnie odwiedzonych osobistości wypełniają nieznane lub słabo znane dziś nazwiska np.: Daniel Heinsius, hebraista Peter van der Kun (1586–1638), teologowie: Johannes Polyander van den Kerckhoven (1568–1646), André Rivet (1572–1651), Antonius Thys (1565–1640). W Lejdzie zwiedził kunstkamerę kartografa Lucasa Janszona Waghenaera van Enckhuysena (1534–1606), który jako pierwszy zajmował się kartografią podwodną. Zaprzyjaźnił się ze znawcą klasycznej kultury Claude Saumaise / Salmasiem (1588–1653), z którym spędził cały dzień na rozmowie, a ten udostępnił mu do dyspozycji swą zasobną bibliotekę.

Na polecenie Rafała jedna z wycieczek poza Lejdę odbyta została do Dordrechtu i Herdewijk, gdzie podopieczni mieli zapoznać się z pracą tamtejszych urządzeń menniczych i probierczych. I tu Jonston nie tracił czasu, bo poznał lekarza specjalizującego się w przeprowadzaniu eksperymentów medycznych Johana van Beverwijcka (1594–1647), historiografa Johanna Isaaca Pontanusa (1571–1639) i Antoniusa Mattheusa.

W maju 1634 roku wędrowcy udali się do Anglii. Pobyt w Londynie uatrakcyjniały wycieczki do Cambridge, Bath, Bristolu i Salisbury. W Londynie spotkał królewskiego bibliotekarza Patrica Younga (1584–1652) oraz prawnika i filologa Johna Seldena (1584–1654). We wrześniu w Canterbury spotkał filologa klasycznego Mérica Casaubona (1599–1671), syna Isaaca (1559–1614), wybitnego znawcy dzieł antycznych. Z Dover wrócił na kontynent i przez Calais, Graventines i Dunkierkę, Ostendę, Brugię, Gent i Brukselę i Antwerpię (22 października 1634 roku) dotarł do Lovanium. Tu odwiedził najwybitniejszą postać swych czasów – Ericiusa Puteana (wł. Hendric van der Putte; 1574–1646). Dalej przez Valenciennes, Combrai, Pèronne i Senlis w listopadzie 1634 roku dotarł do Paryża.

Pobyt w Paryżu trwał od listopada 1634 do marca 1635 roku i poza wzmianką, że zapewnił podróżnikom wiele wrażeń, nic nie wiemy o atrakcjach, jakie ich tam spotkały. Jonston wykorzystał zawarte wcześniej znajomości, które otworzyły mi drzwi do biblioteki królewskiej. Spotkał kolejnych uczonych, m.in.: orientalistę Samuela Petita (1594-1653), Jeana Riolana (1580–1657) – anatoma, botanika i farmakologa, pisarza Charlesa Drelincourta (1595–1669). Z korespondencji z Hartlibem dowiadujemy, że spotkał się tam z Tomaso Campanellą, o którym napisał: „Rozmawiałem z Campanellą. Starcem jest kąśliwym, ale genialnym”.

W marcu kontynuowano podróż na południe przez Etampes, Orlean, Blois, Tours. W Saumur zwiedził Jonston bibliotekę politycznego myśliciela Philippa Duplessis Mornay (1549–1623). We wrześniu Loarą popłynął nad Morze Śródziemne zwiedzając Angers, La Rochelle, Bordeaux, Agen (tu odnotował biograf, że nawiedził grób Scaligera), Montauban, Tuluzę, Carcassonne, Lezignan, Narbonne, Béziers, Montpellier. W Nimes zachwycali się ruinami amfiteatru Aleksandra Severa (fast noch ganz zu schauen) i świątynią Diany (noch eintzige Rudera befinden), zobaczyli też znajdujące się w pobliżu fragmenty rzymskiego akweduktu Pont du Gard. Odnowił przyjaźń z Samuelem Petitem. Kolejnymi etapami podróży były: Arles, Marsylia, Aix, Awinion, Orange, Valence. Plan wyprawy nie został zrealizowany zgodnie z zamierzeniami – z powodu panującej zarazy nie doszła do skutku wyprawa do Genewy. 14 października 1635 roku z Lyonu konie skierowano więc na szlak wiodący do Turynu niebezpieczną drogą przez góry. Tu czekały wspaniałe pejzaże w Sabaudii, jak np. klasztor kartuzów La Grande Chartreuse osadzony na skale czy zamek w Montmélian. W Alpy wkroczyli 23 października. Tu Jonston niemal stracił życie, gdy po zapadnięciu zmroku koń, na grzbiecie którego podróżował, potknął się i uczony wpadł do górskiego strumienia. W najbliższej wsi udzielono mu pomocy i skierowano na właściwą drogę. 5 listopada stanęli w Turynie. Po dwóch dniach przystanku skierowano konie do Carmagnoli i Saluzo. Pobyt w Italii nie należał do spokojnych. Na trakcie do Genui wędrowcy przeżyli spotkanie z bandytami, zakończone prawdopodobnie szczęśliwie, bo brak o nim szerszego komentarza; resztę drogi przebyli statkiem lądując w Sestrii i dalej wzdłuż wybrzeża przez Sarzana, Massa, Pietrasanta, Pizę i Florencję dotarli do Sieny.TuJonston odchorował trudy podróży, gdy zapadł prawdopodobnie na malarię, z którą walczył do marca 1636 roku. Celem włoskiego etapu peregrynacji był naturalnie Rzym, który ujrzeli 13 marca. Tu Jonston spotkał Lukasa Holste (1596–1661) – sekretarza kardynała Francesco Barberiniego (1597–1679), bibliotekarza, geografa i historyka oraz medyka i chemika Thomasa Aldiniego. Dwa tygodnie później byli już w drodze do Neapolu, zwiedzając Velietri, Sermonette, Terracinę i Kapuę. Neapol osiągnęli 3 kwietnia. Miasto i  jego okolice dostarczyły licznych godnych uwagi atrakcji. Były to antyczne budowle, jak most Kaliguli, łaźnie Bajas i grób Agrypiny, ale także nieznane w Polsce twory geologiczne: Wezuwiusz, Solfataria – krater wygasłego wulkanu słynnego z wydostających się z niego wyziewów siarczanych i tzw. „piekło” Sybilli. Po powrocie do Rzymu udali się dalej w podróż przezOtricoli, Terni, Spoleto, Maceratę, Loreto, Anconę, Senigallię, Pesarę, Rimini, Casenę, Forli, Imolę, Bolonię i Ferrarę. Płynąc Padem skierowali się ku Wenecji. Pobyt w tym mieści odnotowano wizytą na Placu św. Marka. W Padwie otrzymali smutną wiadomość o śmierci Rafała Leszczyńskiego i szybko ruszyli do Polski. Drogą przez Tarvisio, Karyntię, Austrię, Morawy i Górny Śląsk dotarli do Krakowa. Na św. Jana byli w Lublinie, skąd udali się do Włodawy, gdzie odbyły się uroczystości pogrzebowe. Później przebywali jeszcze we Lwowie a 15 listopada 1636 roku, pokonując 600 mil zawitali do Leszna.

Oprócz pedagogicznej praktyki, miał też Jonston osiągnięcia teoretyczne, będące wynikiem przemyśleń, własnych doświadczeń i obserwacji. Nie ulega wątpliwości, że wszystkie podręczniki, jakie opracował i wydał podczas zagranicznych podróży w latach 1631–1636 przeznaczone były dla leszczyńskiego gimnazjum. Współpraca z Komeńskim – zawiązana w latach 20. XVII wieku – rozluźniła się z czasem, a Jonston miał za złe starszemu koledze, że koncentruje swe zainteresowania na pansofii, zamiast pisać podręczniki i reformować szkolnictwo. To właśnie Jonston zapoznał Komeńskiego z podręcznikiem autorstwa irlandzkich zakonników Johna i Williama Batesów pt. Janua linquarum, co zainspirowało Comeniusa do opracowania jego nowatorskiego systemu nauczania języków obcych i napisania podręcznika o tym samym tytule. Jonston od 1638 do 1656 roku pełnił funkcję scholarchy: nadzorował pracę szkoły i miał wpływ na program nauczania. Na pewno uczono z jego podręczników do historii naturalnej i powszechnej, etyki; na pewno zadbał o wysoki poziom nauczania matematyki.

Nie marzył o karierze profesora, jego misją było pisanie podręczników, które w jego zamierzeniu być miały zachętą do zdobywania wiedzy i jej samodzielnego poszukiwania, rozbudzania zainteresowań. W tym zadaniu blisko mu było swego kolegi Jana Amosa Komeńskiego. O roli i kształcie edukacji młodych ludzi żywo korespondował z uczonymi z Anglii pisząc: „Na niezbyt trwałych fundamentach ci swoją przyszłość budują, którzy jednocześnie o zreformowanie wychowania młodzieży troskliwie nie zabiegają”. Swe pomysły na nowoczesną szkołę przedstawił w programie dla leszczyńskiego gimnazjum.

Doświadczenie pracy z młodymi szlachcicami spowodowało, że inaczej niż Komeński widział system wykształcenia i wychowania młodego pokolenia. W swym programie wyraźnie rozróżniał cele: dzielił zatem uczniów na szlachtę i przyszłych duchownych. Łacina potrzebna była obu, ale przeciętny szlachcic nie musiał znać greki i hebrajskiego; stąd osobna klasa dla tych, którzy muszą znać podstawy obydwu języków. Dużo miejsca poświecił naukom przyrodniczym, matematyce oraz praktycznym ćwiczeniom pozwalającym przygotować się do działalności publicznej (zabawy w sejm; układanie przemówień i pisanie dysput); teatr – co 12 tygodni. Proponował utworzenie klas akademickich z sześcioma specjalnościami (matematyka, fizyka, logika i metafizyka, etyka, ekonomia i polityka, teologia oraz medycyna).

Obok zwyczajowych korzyści, jakie były udziałem dwu zagranicznych wypraw odbytych przez Jonstona w charakterze nauczyciela: uzyskanej możliwości podróży po Europie, studiowania za granicą na koszt pracodawcy i perspektywy otrzymania dobrej pracy po powrocie, Jonston „przywiózł” z Europy zdecydowanie więcej. Nie sposób ocenić, w jakim stopniu na pozycji naukowej Jonstona i jego europejskiej karierze zaważyło doświadczenie podróży. Faktem pozostaje, że w mistrzowski sposób wykorzystał szanse, jakie na jego drodze postawił los. Zdobył wiedzę, znajomości i kontakty, które pielęgnował przez całe życie, nawiązał współpracę z najlepszymi oficynami drukarskimi swej epoki, zwiedził sporą część Europy, zaskarbił sobie szacunek i uznanie uczonych, mieszczan oraz swego dotychczasowego ucznia. Młodszy o 9 lat od Jonstona Bogusław darzył swego nauczyciela zapewne szczerą przyjaźnią, a relacje pomiędzy nimi nie mogły opierać się tylko na służbowych przesłankach. Był Bogusław szczodrym pracodawcą, skoro pisał Jonston do Hartlieba, że „niczego nam w Polsce nie brakuje”.

Dostępnosć