Kawy?

Któż z nas wczesnym rankiem nie marzy o filiżance dobrej kawy. O historii tego napoju i naczyniach służących do jego picia opowiemy w dzisiejszym odcinku.

Transkrypcja odcinka

To jest podcast „Arcydzieła” muzeum okręgowego w Lesznie

Któż z nas wczesnym rankiem nie marzy o filiżance dobrej kawy. O historii tego napoju i naczyniach służących do jego picia opowiemy w dzisiejszym odcinku.

Przy mikrofonie Małgorzata Gniazdowska

Słuchacie Państwo właśnie kolejnego odcinka podcastu pod tytułem „ Zapraszamy na kawę”

Większość z nas nie wyobraża sobie początku dnia od kubka czy filiżanki kawy.

A historia tego napoju oraz naczyń do jej zaparzania i serwowania jest długa.

Jednym z pierwszych amatorów kawy w Polsce był król Jan III Sobieski. Powtarzana jest legenda o setkach wielkich worków wypełnionych ziarnami kawy, które znaleziono w zdobytym obozie tureckim pod Wiedniem. Wielu zdobywców myślała, że to karma dla wielbłądów. Część worków uratował Jerzeg Franciszek Kulczycki i założył w Wiedniu pierwszą kawiarnie. Ziarna początkowo sprowadzano z Turcji od innowierców i napój traktowano z wielką podejrzliwością. Niektórzy zarzucali mu wręcz diabelskie pochodzenie – dowodem miała być ciemna barwa. Ponadto zadawano sobie pytanie: czy kawę – podobnie, jak i czekoladę – można pić w trakcie staropolskiego postu?

Jan Andrzej Morsztyn poeta i polityk w 2 poł. XVII wieku pisał : że to „napój szatański, co wykrzywia gębę chrześcijańską”. Stosunek do kawy zaczął się zmieniać, gdy zaczęto ją sprowadzać do Polski także z Niderlandów.

Pierwszą monografię o kawie opublikowano w połowie XVIII wieku. Jej autor Tadeusz Krusiński, jezuicki orientalista i naukowiec o międzynarodowej renomie oraz amator kawy z dodatkiem mirry, wiele lat prowadził działalność misyjną. Obserwacje o tureckich zwyczajach spisał w broszurce „Sposób należytego zażywania kawy tureckiej”. Wydał ją w Warszawie inny zagorzały kawosz Józef Minasowicz. Zaadresowano ją nie tylko do „czytelników roztropnych”, którym kawa, a przynajmniej „francuszczyzna jak łacina smakuje”, lecz również „łaskawych czytelnic”, czyli kobiet, które do tej pory zaczynały dzień polewką z piwa.

Do promotorów kawy w Polsce należał także Minasowicz. Jako współpracownik postępowego „Monitora” (założonego m.in. przez Ignacego Krasickiego z inicjatywy i przy wsparciu króla Stanisława Augusta Poniatowskiego) publikował utwory promujące zarówno sam napój, jak i kulturę jego picia. Podkreślano jeszcze jedną ważną zmianę w związku z modą na „tureckiego renegata” (jak także zwano kawę w XVIII wieku). Mianowicie, kawa „nie mnoży pijaków”! Rosnąca popularność ogranicza pijaństwo wśród szlachty i bogatego mieszczaństwa: „choć uzależnia, podobnie jak alkohol, to jednak defektów rozumu nie czyni”. Wręcz wypadało wymówić się kawą, jeśli nie miało się już ochoty na kolejny kieliszek wódki albo wina, proponowany po kolacji przez pana domu.

W Polsce pijano kawę po turecku. Sprowadzano ją przez Gdańsk i Królewiec. W jej braku importowano kawę z Lewantu, francuskiej Martyniki i Indii Holenderskich.

Propagatorzy kawy oburzyli się, gdy import kawy nad Wisłę obłożono wysokim cłem.

Kawa „po polsku” miała być mocna i klarowna. Wykształcił się zwyczaj jej serwowania inaczej niż we wschodniej tradycji, czyli z mlekiem, a najlepiej z tłustą śmietanką.

Również ksiądz Kitowicz odnotował w „Opisie obyczajów”, że kawa „rozeszła się po domach pańskich – majętniejszych mieszczan i szlachty”. Pierwszą filiżankę wypijano jeszcze w łóżku z cukrem i mlekiem lub, chętniej, z tłustą śmietanką, a kolejne po obiedzie i kolacji.

Kto się raczył „najulubieńszym” trunkiem? Przede wszystkim… kobiety: „tak z rana, jako też po obiedzie i wieczerzy, osobliwie, gdy w kompanii jakiej albo podczas tańców długo w noc dosiadywały”. Upatrywano w tym pozytywną zmianę cywilizacyjną. Wcześniej bowiem kobiety na poranny posiłek spożywały wspomnianą polewkę piwną z winem, cukrem i cynamonem. Potem przechodziły do apteczki, by „zakropić mdlącą poleweczkę wódeczką”. W efekcie się rozpijały i „na rozmaite jędze, dziwiaczki, chimeryczki, nareszcie na pijaczki ogniste wychodziły”.

Jak zauważał Kitowicz, kawa przeszła – najpierw od ludzi majętnych – do „całego pospólstwa, podniosły się po miastach kafenhauzy; szewcy, krawcy, przekupki, tragarze i najostateczniejszy motłoch udał się do kawy”.

W bogatszych domach wydatki na kawę mogły stanowić dużą część wydatków, nawet do ćwierci kosztów kupowanego alkoholu! W ciągu dziesięciolecia popyt na kawę zwiększył się kilkakrotnie.

Biedniejsi też pili kawę, ale nie zawsze w stu procentach składającą się z ziaren kawy. Pojawiły się rozmaite substytuty. Smak kawy imitowała palona pszenica lub groch lub cykorii. W XIX wieku istniał, szczególnie w różnego rodzaju karczmach, obyczaj wzmacniania kawy alkoholem. W tymże stuleciu, niezależnie od regionu, nie rozpoczynano śniadania bez świeżo zaparzonej kawy. Podawała ją o poranku służba, i to wprost do łóżka państwa. Ale pijano ją także w ciągu dnia, w szczególności po podwieczorku. Zamożni ziemianie zatrudniali wykwalifikowaną służbę, której zadaniem było parzenie kawy. Znaczenie kawy i kawiarki były tak istotne, że Adam Mickiewicz w II Księdze Pana Tadeusza poświęcił im sporo miejsca

Często jednak parzono kawę bez specjalnych sprzętów. Używano zwykłego sitka do którego wsypywano mielone ziarna i przelewano wrzątkiem. Końcowy efekt nie był aromatyczny. Między zęby wchodziły fusy, a napój nie osiągał odpowiedniego smaku. Z zaczęto stosować maszynki do kawy.

Co ciekawe, w XIX wieku kawę palono zazwyczaj samodzielnie w domu w specjalnych maszynkach. Było tak ponieważ do końca XIX wieku sprzedawano surowe, a nie palone ziarna. Stąd również popularność kawiarni (początkowo zwano je kafehauzami). W 1724 roku Francuz Henri Duval otworzył kawiarnię w Warszawie. W połowie XIX wieku w stolicy działało ok 180 kawiarń, a w Krakowie – ponad 50.

W czym pito kawę ? Najbogatsi używali naczyń srebrnych: dzbanków, dzbanuszków do śmietanki, filiżanek, a następnie porcelanowych. Mniej zamożni stosowali naczynia z cyny czy fajansu. Znane wytwórnie porcelany czy warsztaty złotnicze wytwarzały zestawy naczyń do podawania i picia kawy, herbaty i czekolady. Maria Leszczyńska po urodzeniu następcy tronu otrzymała od męża, króla Ludwika XVI neseser z zestawem do kawy, herbaty i czekolady. W XVIII i XIX wieku taki zestaw uznawano za bardzo elegancki prezent.

A co w Lesznie ?

Nasze miasto nie odbiegało od innych znanych ośrodków. I u nas bardzo szybko zaczęto pić kawę. Świadczą o tym zapiski w inwentarzach pośmiertnych czyli spisach majątku po zmarłych mieszkańcach Leszna. Taki spis sporządzano gdy np. umierał ojciec rodziny a pozostawały nieletni spadkobiercy. Z inwentarzy pośmiertnych mieszkańców Leszna wynika, że już na początku XVIII wieku najbogatsi mieszkańcy miasta posiadali zastawę służącą do parzenia i picia kawy. Leszczyński kupiec Ludwig Hanisch, zmarły w 1717, posiadał srebrną łyżeczkę do kawy. W inwentarzu majątku Samuela Prabersch, spisanym w 1760, odnotowano cynowy dzbanuszek do serwowania tego napoju.

W naszym muzeum posiadamy kilka eksponatów

Najstarszy to cynowy dzbanuszek do parzenia kawy. To naczynie o wysokości 14,5 cm z taśmowym wygiętym uchem i wysoko osadzonym dzióbkiem, rozszerzającym się przy wylewie. Brzusiec dekorowany pionowym żeberkowaniem i fryzem z perełek. Nie zachowała się pokrywka naczynia. Brak znaków konwisarskich, które mogłyby określić pochodzenie dzbanuszka. Do zbiorów muzeum naczynie trafiło na początku lat 50-tych XX wieku z kościoła św. Jana.

Dzbanuszek służył pierwotnie najprawdopodobniej do parzenia kawy. Identyczny znajduje się w zbiorach Muzeum Narodowego w Gdańsku i określany jest jako kafetiera. Leszno miało w XVIII stuleciu liczne kontakty gospodarcze, handlowe i kulturalne z tym nadmorskim miastem.

Kolejne naczynie to filiżanka z delikatnej porcelany, niewielka, cylindryczna o wysokości 6 cm i średnicy 6 cm. Naczynie ma kolor ciemnozielony. Na tym ciemnozielonym tle malowany szarością i czernią pejzaż w typie holenderskim. Na niewielkiej filiżance przedstawiono drzewa, rzekę, most i idących ludzi. Na odwrociu umieszczono znak firmowy. Filiżanka powstała w Paryżu między 1800 a 1828 rokiem. Niestety nie zachował się spodek od tej filiżanki.

Kolejnym naczyniem jest porcelanowa filiżanka z białej porcelany o lekko rozchylonej czaszy. Czasza zdobiona motywem pionowych linii wyciskanych w porcelanie. Wewnętrzna krawędź filiżanki zdobiona złoconym paskiem. W centrum czaszy widok ratusza oraz napis Kawiarnia w Ratuszu. Filiżanka powstała po 1992. Reprezentuje popularny wzór Kamelia z fabryki w Chodzieży. Dekoracja odnosi się do nieistniejącej już kawiarni w leszczyńskim Ratuszu. Do zestawu należy także dzbanek do kawy oraz cukiernica.

Dzisiaj najczęściej pijemy kawę w dużych kubkach. Chcemy się napić, chcemy obudzić się. Kiedyś picie kawy celebrowano, to wręcz była uroczystość kiedy popołudniami gromadzono się, czy po obiedzie, czy pod wieczór i pito kawę.

Kawa od XVIII wieku stała się nieodłącznym elementem kultury tak jak nieodłącznym elementem kultury – także w Polsce – stały się produkowane do picia kawy serwisy złożone z filiżanek, dzbanuszków na kawę, dzbanuszków do mleka czy śmietanki, cukiernic. To wszystko można obejrzeć w różnych muzeach ale także w naszym muzeum w Lesznie.

To wszystko w dzisiejszym odcinku. Dzisiaj mówiliśmy o historii picia kawy oraz o naczyniach ku temu służących.

Mówiła do Was Małgorzata Gniazdowska, serdecznie dziękuję i do widzenia.

Dostępnosć